
W połowie czerwca br. oferta marki Kubota powiększyła się o kompaktowe ładowarki, uzupełniającbogatą gamę ciągników rolniczych, komunalnych, kosiarek i pojazdów użytkowych. Do wyboru jest aż 9 modeli, od małych maszyn do pracy w ograniczonej przestrzeni, po wersje zapewniające większe osiągi oraz niewielką ładowarkę teleskopową.
Wprowadzenie ładowarek do sprzedaży to przede wszystkim ukłon w stronę obecnych i przyszłych klientów, którzy mogą nabyć różny sprzęt jednej marki. Z drugiej strony Kubota będzie w stanie jeszcze bardziej umocnić swoją pozycję rynkową, zwłaszcza w obliczu wciąż trudnej sytuacji w rolnictwie. Wg danych omawianych podczas konferencji prasowej sprzedaż ciągników do końca maja br. spadła r/r o ok. 17%, a całoroczny potencjał jest szacowany na 8600-9000 szt. Kubota utrzymuje jednak mocną pozycję w kraju. W segmencie ciągników jest trzecią marką na polskim rynku, za konkurentami dysponującymi szerszym portfolio w wyższych klasach mocy. Dzięki osiąganym wynikom polski oddział pełni ważną rolę w strukturach Kubota w Europie. W 2025 r. dostarczył aż 1468 maszyn do klientów końcowych, w tym 444 ciągniki rolnicze, 672 ciągniki kompaktowe oraz 352 kosiarki i pojazdy użytkowe. Przychody wyniosły 45 mln euro, przy czym rolnictwo odpowiadało za 49% obrotu, sprzęt komunalny za 37%, natomiast części i aftersales za 14%.

Włączając do oferty ładowarki kompaktowe, Kubota nie chce ograniczać się do jednego typu klienta, ponieważ nowe maszyny doskonale sprawdzą się w różnych branżach. Z powodzeniem mogą pracować w gospodarstwach rolnych, przedsiębiorstwach komunalnych, firmach budowlanych, handlu, przy architekturze krajobrazu, w szkółkach ogrodniczych itp. Często dla takich zastosowań ciągnik z ładowaczem czołowym jest zbyt duży, mniej zwrotny albo trudniejszy w precyzyjnym operowaniu osprzętem przy ograniczonej przestrzeni. Ładowarka kompaktowa idealnie wypełni tę lukę. Może dojechać wszędzie tam, gdzie większa maszyna ma problem z dostępnością i bezpiecznym manewrowaniem, szybciej wykonać powtarzalne prace przeładunkowe oraz łatwo korzystać z szerokiej gamy narzędzi roboczych.

Oferowana gama ładowarek Kubota obejmuje modele przegubowe RT (RT100-2, RT105T-2, RT150-2, RT210-2a, RT250-2, RT270-2a i RT305T-2), w tym dwie maszyny z wysięgnikiem teleskopowym (oznaczenie z dodatkową literą T), jedną przegubową wersję elektryczną RT210-2e oraz kompaktową ładowarkę teleskopową KTH 4815-2. Typoszereg RT obejmuje jednostki o masie własnej od 1100 do 4000 kg nie wliczając dodatkowych przeciwwag. Zależnie od modelu maszyny te zapewniają udźwig od 550 do 1985 kg na wysokość od 2170 do prawie 4400 mm. Ładowarka KTH ma minimalną masę eksploatacyjną 2950 kg, natomiast pozostałe analogiczne parametry to odpowiednio 1400 kg i 4800 mm. Oprócz łyżek uniwersalnych o pojemności od 0,17 do 1 m3 dostępne są łyżko-krokodyle, widły paletowe, zamiatarki, pługi odśnieżne i wiele innych. Aby każda taka maszyna jak najlepiej odpowiadała konkretnym zastosowaniom, można ją wyposażyć w różne ogumienie: rolnicze, budowlane czy trawiaste. W przypadku modeli RT do wyboru są też różne przeciwwagi i kilka wariantów zabezpieczenia operatora, tzn. daszek, kabina otwarta (z szybą czołową i tylną) oraz kabina pełna. Źródłem napędu wszystkich oferowanych ładowarek są 3- i 4-cylindrowe silniki Kubota, w przedziale mocy od 20 do 66 KM. Japoński koncern kontroluje cały proces ich produkcji, począwszy od odlewni, po testy eksploatacyjne, a stosowane komponenty również są wytwarzane we własnym zakresie.

Nowe maszyny powstają w Holandii we współpracy z Tobroco-Giant. Kubota nie przejęła tego producenta, lecz korzysta z partnerstwa OEM, oferując sprawdzone konstrukcje pod własną marką i przy wykorzystaniu własnego zaplecza handlowo-serwisowego. Są to więc rozwiązania, które od dawna funkcjonują na rynku i klienci nie muszą obawiać się tzw. chorób wieku dziecięcego charakterystycznych dla całkowicie nowych produktów. Dodatkowym argumentem jest fakt, że jednostki Kubota od lat są montowane w maszynach Giant. Doskonale sprawdziły się w ich napędzie, udowadniając wysoką niezawodność, trwałość i niewielkie zużycie paliwa.

Dystrybucja ładowarek Kubota będzie rozwijana stopniowo. Polski oddział współpracuje obecnie z 25 firmami dealerskimi w 56 lokalizacjach. Aktualną sieć tworzy 10 dealerów maszyn komunalnych, jeden dealer maszyn rolniczych oraz 14 oferujących obie gamy produktów (full-line). W fazie pilotażowej (do końca br.) pojawią się w sprzedaży u pięciu dealerów, dobranych ze względu na gotowość do nowego projektu, kompetencji w sektorze komunalnym i położenia. Są to: Kunert (Śmigiel k. Kościana), Marpol (Opole i Oleśnica), Pilartech (Kraków, Posądza, Krzemienica), AgroLand (Trzebieszów Pierwszy, Białystok) oraz Mleczek (Myślenice). Od przyszłego roku dostępność ładowarek ma być rozszerzona na pozostałych partnerów. Etapowe rozszerzanie sprzedaży Kubota tłumaczy japońskim podejściem do rozwoju biznesu: najpierw szkolenia, testy, feedback od dealerów i klientów, a dopiero potem szersza dystrybucja.

Jeśli chodzi o ceny, ładowarki Kubota będą pozycjonowane na poziomie renomowanych producentów, natomiast w porównaniu do odpowiedników marki Giant w większości modeli koszt zakupu będzie zbliżony, a przy niektórych nieco wyższy. Za wyborem nowej alternatywy rynkowej ma przemawiać pakiet korzyści, obejmujący m.in. znakomitą obsługę posprzedażową, finansowanie fabryczne Kubota Finance oraz docelowo możliwość wyboru rozszerzonej gwarancji. Ostatnia pozycja ma duże znaczenie w innych produktach marki, ponieważ odpowiada zakresem gwarancji podstawowej, z ograniczeniami dotyczącymi głównie lakieru i korozji układu wydechowego. Dla ładowarek takie rozwiązanie jest jeszcze przygotowywane.
Karol Wójtowicz







